środa, 19 lipca 2017

O Warszawie

Pierwszy raz przyjechałam do Warszawy w wakacje po pierwszym roku studiów. To była moja pierwsza tak długa podróż w pojedynkę.

Od tamtej pory chętnie wracam do Stolicy.

Zawsze uderza mnie ogrom przestrzeni w centrum. Lubię przechadzać się wśród budynków MDM.

Tym razem odwiedziłam Muzeum Neonów. I po tej wizycie stwierdzam, że Warszawa ma świra na punkcie neonów :D


Później, przechadzając się po mieście, ciągle zwracałam na nie uwagę.

Poniosło mnie także do Hali Koszyki. Cieszę się, że przyszłam tam w porze, gdy nie jest tłoczno. Podobały mi się bardzo industrialne lampy oraz samo wejście wyłożone kafelkami.

Cieszę się także, że skorzystałam z przejażdżki zabytkowym tramwajem, a także nową nitką metra.

Miałam także okazję podziwiać teren Uniwersytetu Warszawskiego oraz ogrodu na dachu biblioteki. Obserwowanie zachodu słońca stamtąd było wspaniałym doświadczeniem.

Spacerowałam także po Starym Mieście. Niestety przez tłum turystów poczułam się przytłoczona.

Odwiedziłam także Muzeum Marii Skłodowskiej - Curie. Miałam okazję zobaczyć jej własnoręczne notatki i obliczenia. Odkąd tylko usłyszałam o Niej w szkole, bardzo zaciekawiła mnie Jej historia. Jest dla mnie autorytetem i wzorem naukowca, jakim chciałabym się stać.

Podczas tego dość krótkiego wyjazdu praktycznie przez cały czas czułam stan Hygge. Myśli nie dręczyły mnie, a mogłam czerpać garściami z otoczenia. Poznałam nowe smaki, między innymi zupę pho.

Z pewnością Warszawa jest zbyt duża, abym miała w niej kiedyś zamieszkać. Jednak lubię tu wracać, aby odnaleźć harmonię i oderwać się od codziennych obowiązków.

:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz