niedziela, 27 listopada 2016

Adwent

Dziś rozpoczyna się najbardziej wyczekiwany przeze mnie czas w roku - Adwent.

Od zawsze bardzo się cieszyłam chodząc na roraty. Z lampionem wchodziłam do Kościoła, w którym panował mrok. Uwielbiam ten klimat.

Nadal lubię przychodzić do mojej rodzinnej parafii na roraty dla dzieci.

Wtedy rzeczywiście byłam w stanie dobrze przygotować się do Świąt.


Dziś wracam z sentymentem do tego miłego czasu dzieciństwa. I chcę, aby tegoroczny Adwent był impulsem do dobrych zmian. Do tego, by przezwyciężyć jesienną deprechę i niemoc, które ostatnio mnie dopadły.


W piątek na Uczelni odbyło się rozdanie dyplomów. Już nie zobaczyliśmy się w komplecie. Każdy ma swoje życie, wielu wylądowało w najróżniejszych miejscach Polski. Teraz, mieszkając na Miasteczku, czuję się osamotniona. Bo nie mijam już znanych twarzy. Czas studiów minął bezpowrotnie.
To, że spotkaliśmy się chociaż w małym gronie, bardzo mnie ucieszyło.

Mam pewien plan, jak ulepszyć moją rzeczywistość.

Mam nadzieję, że mi się uda :)

Ps. Uwielbiam tą piosenkę!

1 komentarz: