czwartek, 27 października 2016

Nowy poziom szczęścia

24 października. 24 lata. Dałam się pokroić.

---

Tego dnia spełniło się moje największe marzenie - związane z tym, że w końcu będę mogła oddychać i mówić wyraźnie. Poddałam się operacji nosa i zatok.

Szczerze mówiąc, przed samą operacją byłam przerażona. Miałam pietra jak stąd do Bydgoszczy! Fakt, że warunki znieczulenia w tego typu operacji wiążą się z dużym ryzykiem (bardzo obniżone ciśnienie pacjenta) tylko podsycał lęk.

Na szczęście operacja przebiegła sprawnie. Nigdy nie zapomnę momentu, kiedy jeszcze na bloku operacyjnym byłam wybudzana i otworzyłam oczy. Moje pierwsze słowa: "to już?" :D Śmiechom załogi nie było końca.

Przez ten cały dzień leżałam pod wszelkiego rodzaju kroplówkami i dogorewałam po narkozie z opatrunkiem na nosie, który upodabniał mnie co najmniej do nosorożca lub Pinokia.

Sukces tego całego przedsięwzięcia składa się z układu tak wielu sprzyjających czynników, że to aż nieprawdopodobne! Na przykład to, że rozchorowałam się na 2 tygodnie przed operacją. I wyzdrowiałam bez antybiotyku. Gdyby stało się inaczej, nie zostałabym dopuszczona do operacji.

Najbardziej cieszy mnie, że oprócz kolosalnej poprawy warunków zdrowotnych zyskałam wspaniałe znajomości! Poznałam Kobiety, które w życiu niejedno przeszły, a przy tym patrzą na świat z optymizmem i humorem. Potrafią cieszyć się z tego, co jest i żyć chwilą. I pomimo wielu powodów wcale nie użalają się nad sobą.

Pierwszy raz w życiu pobyt w szpitalu mi się nie dłużył. Wręcz było mi smutno, że to już koniec naszych nocnych opowieści sięgających nawet historii Zakopanego czy perypetii babci nurkującej wśród rafy koralowej (dla tej Pani na prawdę słowo "niemożliwe" nie istnieje!).

Jestem również pod wrażeniem opieki, jaką byłam obdarzona przez cały Personel.

Właśnie osiągnęłam w swoim życiu nowy poziom szczęścia.

:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz