niedziela, 10 lipca 2016

Dobrze mieć marzenia

Pamiętam ten czas, gdy byłam jeszcze gimnazjalistką. Wtedy postrzegałam marzenia jako coś abstrakcyjnego, odległego, co nie ma szans zdarzyć się w prawdziwym życiu. Żyłam z głową w chmurach, codzienność była smutnym rozczarowaniem. Marzyłam wtedy, by pojechać na koncert 30 Seconds to Mars. Wydawało mi się to zupełnie nierealne. Bo niby w jaki sposób amerykański zespół mógłby przyjechać do Polski?

W wakacje przed maturą byłam na pierwszym koncercie Marsów w Polsce. Pamiętam dobrze to uczucie w brzuchu! Dzień po tym wydarzeniu ogarnęła mnie straszna pustka. Bo to, co było z pozoru niemożliwe, urzeczywistniło się.

Wczoraj jechałam pociągiem do Orzesza. I myślałam o tym, jak zmieniło się moje postrzeganie świata.

Zgubiłam lęk przed podróżą oraz poczucie, że wyśpię się tylko w swoim łóżku. Teraz czuję raczej dreszcz przygody. Największą przyjemność sprawia mi jazda pociągiem. A spełniające się marzenia nie pozostawiają po sobie pustki, tylko piękne wspomnienia. I dają siłę do tego, by działać dalej!

Jestem dumna z siebie, że pomimo tak ciężkiego ostatnio czasu, nie poddałam się. Uzyskałam tytuł Magistra Inżyniera i zrealizowałam swój wieloletni plan - od października rozpoczynam studia doktoranckie.

Na samą myśl o tym mam motyle w brzuchu! :)

Teraz nadszedł czas, by wreszcie odpocząć. By w spokoju napawać się ciszą i pięknem przyrody. I czytać książki, które tak długo musiały czekać na swoją kolej.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz