wtorek, 8 marca 2016

Skołowana.

Ostatnie dni przyniosły ze sobą dużo zamieszania. Wiele spraw się komplikuje.

Czuję na plecach oddech końca studiów. Dręczy mnie to, co przyniesie najbliższe pół roku. Nic nie jest pewne.

Skończyliśmy prawdziwe regularne zajęcia. Teraz plan jest rozpisany na 2 dni. Ciężko mi się w tym odnaleźć.

Jeszcze w styczniu rozpaczliwie szukałam wolnego dnia, by nie musieć robić nic.

Jakoś zawsze brakowało mi czasu na moje potrzeby. Zawsze zostawały one gdzieś w tyle.

A może to ostatni dzwonek, aby wsłuchać się w siebie?

--

Po obejrzeniu serialu The Knick (którym jestem zachwycona!) jeszcze bardziej zaciekawiła mnie historia medycyny.

W księgarni moją uwagę zwróciła książka "Stulecie chirurgów". Na szczęście była dostępna w bibliotece. W głowie mi się nie mieści, że kiedyś medycyna tak bardzo była związana z przekonaniami. Bardzo poruszyło mnie, że pacjentki z torbielami jajników były skazywane na pewną śmierć. W opinii lekarzy styczność operowanej torbieli z powietrzem miała wywoływać śmiertelne zakażenie. Pogląd ten był na tyle wpisany w świadomość ludzi, że każdy, kto chciał podjąć się operacji, zostawał potępiony!

Wiem już, że to nie koniec mej przygody z tą tematyką - czekają na mnie "Triumf chirurgów" oraz ostatnio wydani "Ginekolodzy".

--

Mam nadzieję, że ten kiepski stan wreszcie się odmieni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz